Obecnie, mamy znacznie więcej możliwości wycieczek za miasto i okazji do gotowania w plenerze. Przyrządzane we własnym zakresie posiłki uniezależniają nas od gastronomii, która zresztą od lat nie miała zbyt wiele do zaoferowania na szlakach turystycznych. A przy tym — zapewniam — wspólne przyrządzanie posiłku na świeżym powietrzu może być doskonałą zabawą i okazją do popisania się umiejętnościami kulinarnymi i fantazją w tej dziedzinie. Pamiętam weekendowe przyjęcie, na którym pani domu, a raczej namiotu, podała efektowne kanapki na wielkich liściach łopianu. Plenerowe przyjęcia, zwane z angielska garden-party, nie muszą być wcale wystawne. Bardzo często jest to po prostu podwieczorek z kanapkami, ciasteczkami i owocami. Zwyczaj ten warto upowszechnić. Można i więcej — zbudować w ogródku palenisko z rusztem, rozpalić ognisko i przy nim zorganizować małe „party". Doskonała to zabawa nawet w chłodniejsze, jesienne dni, a przy tym ułatwienie dla gospodarzy, bo menu na takim przyjęciu może być całkiem skromne, nie trzeba się także zbytnio martwić o zastawę. Większość tych przepisów można oczywiście wykorzystać gotując w domu. I taką jeszcze dodatkową funkcję pełni ten gastronomiczny poradnik turysty, podsuwając wiele pomysłów "Sra przyrządzanie łatwych, urozmaiconych i — jak sądzę — także smacznych i zdrowych posiłków.