Kochać koleżankę z pracy

07.11.07 (4:54 am)   [edit]
Zmuszeni do przebywania z tą samą kobietą w pokoju biurowym przez osiem godzin dziennie, nie widząc ani przed sobą, ani przed nią bliskich perspektyw awansu, wybieramy stosunkowo najmniejsze zło i zakochujemy się w niej. Jeśli pokój jest wieloosobowy, mamy możliwości wyboru. Jeśli tylko dwuosobowy, nie szukamy kobiety do zakochania się ani w sąsiednim pokoju, ani w sąsiednim korytarzu, a tym bardziej w sąsiednim budynku, tylko decydujemy się od razu na najbliższą sąsiadkę, ponieważ i tak nas ona nie ominie, zaś dwie koleżanki z pracy plus żona — to już może się w pewnych szczególnie niekorzystnych wypadkach okazać za wiele. Do akcji przystępujemy natychmiast; nie czekając, aż minie próbny okres zatrudnienia, ponieważ jeśli się nie utrzymamy w pracy — sąsiadka zza biurka sama nie będzie reflektowała na bezrobotnego, natomiast jeśli się utrzymamy, zakochanie się po trzech miesiącach może zostać potraktowane przez nią jako niezrozumiałe , nachalstwo. Zakochanie się w koleżance z pracy rozpoczynamy od wyrażenia zgody na poczęstowanie nas przez nią jej własnym cukrem do herbaty, którą przyniosła woźna. Jeśli bez wahania cukier przyjmiemy, następną oznaką naszego zakochania się będzie przyjęcie od koleżanki śniadania, którym się z nami podzieli. Zakończenie tego etapu zakochania się w koleżance z pracy sygnalizuje ona sama propozycją wspólnego wypicia kawy na mieście w godzinach pracy. Jeśli przy płaceniu oświadczy, byśmy się nie fatygowali, ponieważ ma drobne, to bez względu na to, czy ma ona drobne, czy nie ma, nie fatygujemy się, aby jej przypadkiem nie urazić. Drugi etap zakochania się w koleżance z pracy rozpoczynamy od wyrażenia zgody na spotkanie się z nią wprost na mieście, zamiast w pracy, pod osłoną zaświadczenia lekarskiego, o które się dla siebie i dla nas wystarała. Ewentualne wyrzuty sumienia, możliwe zwłaszcza w okresie próbnym, tłumimy siłą uczucia do koleżanki, które zaprowadziło nas już tak daleko. Jeśli koleżanka z pracy należy do wybitnie nieśmiałych, „na mieście" — oznaczać może kawiarnię .w kamienicy, w której mieszka. Jeśli należy do po prostu nieśmiałych, „na mieście" — oznacza od razu jej mieszkanie. W wypadku koleżanki wybitnie nieśmiałej przezwyciężamy jej wybitną nieśmiałość godząc się na propozycję obejrzenia jej skromnego mieszkania dopiero po pół godzinie. W wypadku koleżanki po prostu nieśmiałej godzimy się na jej propozycję już po kwadransie. Drugi etap zakochania się w koleżance z pracy kończymy — jeśli jest samotna — z wybiciem godziny za¬kończenia pracy w biurze, jeśli zaś jest mężatką — na godzinę przed powrotem męża z pracy, po to, aby umożliwić jej: uporządkowanie siebie, mieszkania oraz gotowanie czegoś do zjedzenia dla męża. Trzeci etap zakochania się w koleżance z pracy polega na ustaleniu realnego harmonogramu spotkań, pozostawiającego pewien konieczny margines na pracę zawodową i życie osobiste. Trzeci etap trwa w zasadzie aż do momentu wygaśnięcia stosunków służbowych jednej ze stron, przejścia na emeryturę bądź przeniesienia zakochanych do różnych pokoi w wyniku reorganizacji lub awansu. Dłuższe rozłąki, związane z urlopem bądź załatwieniem sobie wczasów zdrowotnych, nie są wskazane, ponieważ nakłada to obowiązek natychmiastowego zakochania się w koleżance z domu wczasowego albo w koleżance z tego samego oddziału sanatorium, co z kolei zmusza do ponownego przejścia tych wszystkich trzech uciążliwych etapów, i to jeszcze na dodatek w skróconym terminie.

Twoje ciuchy mówią o tobie

07.08.07 (11:51 pm)   [edit]
Ozdobnie i strojnie. Tak ubiera się kobieta impulsywna i pełna życia. Wyda ostatnie pieniądze na kolczyki, choć ma stos rachunków do zapłacenia! Efektowne ciuchy to wysyłany do świata sygnał: liczy się nastrój chwili, a nie rozsądek! Osoba tak ubrana jest odbierana jako miłośniczka dobrej zabawy Jednak potencjalny szef będzie przyglądał się jej raczej nieufnie! „Na cebulkę". Zamiłowanie do kilku warstw ubrań świadczy o braku wiary we własne siły. Kobieta ubierająca się w ten sposób chce odgrodzić się od świata, buduje mury warowne, których nie przekroczy nawet zakochany po uszy królewicz! Trudno też się z nią zaprzyjaźnić, gdyż nie ufa ludziom i podejrzewa ich o złe zamiary. Ulubiony materia! Tkaniny miękkie, puszyste lubią osoby wrażliwe, mało odporne na krytykę i fatalnie znoszące porażki. Ta miękkość uspokaja i daje poczucie bezpieczeństwa. Gładkie i nie wyszukane pokazują osobę nastawioną na działanie, nie zastanawiającą się nad sobą i sensem życia. Elastyczne i śliskie materiały wybierają kobiety, które kierują się rozsądkiem, ale chcą sprawiać wrażenie uczuciowych.

usypiska muszlowe

07.05.07 (3:47 pm)   [edit]
Ludność Kraju Przymorskiego wybierała miejsca dla swych stanowisk w pobliżu morza i nie przenosiła — rzecz jasna — uzbieranych muszli w głąb kontynentu. Jednakże szereg takich usypisk muszlowych znajdujemy nie na brzegu, lecz kilka kilometrów dalej, w dodatku nie tylko na równinie, ale i na uskokach terasowych wznoszących się do wysokości 10 m. Wśród tych śmietników kuchennych archeolodzy znaleźli takie same przedmioty i narzędzia jak w tych, które się znajdują na brzegu morza, a więc pozostawiło je to samo plemię. „Nasuwa się wniosek — pisze Ganieszyn w artykule O szybkości regresji linii brzegowej Zatoki Amurskiej — że osady neolityczne, po których się zachowały, resztki w postaci wysypisk muszli, leżały w przeszłości na brzegu morza, ale w wyniku regresji morskiej znalazły się w znacznej odległości od obecnej linii brzegowej. Początków kształtowania się nizin nadmorskich należy upatrywać w czasach, kiedy się zaczynało ustępowanie morza. Formowanie się ich trwa jeszcze do dziś". W jakiej epoce żyli twórcy usypisk muszlowych w Kraju Przymorskim? Znany radziecki archeolog A. Okładnikow zalicza ich kulturę do neolitu. Dawne kroniki wspominają o plemionach Suszeń czy Ilou, zamieszkujących Kraj Przymorski, z którymi można by utożsamić twórców „usypisk muszlowych". Plemiona te mieszkały tu jakieś 3000—4000 lat temu, to znaczy, że wtedy właśnie zaczęły powstawać niziny nadmorskie na tym obszarze. Dane geologiczne dotyczące wysokości poziomu równin nadbrzeżnych wraz z danymi archeologicznymi i historycznymi na temat czasu ich powstania umożliwiają, według Ganieszyna, „ustalenie szybkości regresji linii brzegowej zachodniego wybrzeża Zatoki Amurskiej na 3—7 cm w ciągu stulecia. Po 3000—4000 lat utworzyła się terasa wysokości 1—2 m". Jak widać, nauki humanistyczne wyświadczyły geologom ba¬dającym Kraj Przymorski wielką przysługę. Podobnie pomagają one wskrzesić geologiczną historię Wysp Japońskich. Osady neolityczne znajdują się tutaj przeważnie wzdłuż brzegów zatok Morza Japońskiego i Pacyfiku. Archeolodzy jednak znajdują wiele podobnych „nadmorskich" osad oddalonych od morza o 10, 20, nawet 25 km. Geolodzy japońscy wykazali, opierając się nie tylko na danych geologicznych, ale i archeologicznych, że w okolicy dzisiejszego Tokio była kiedyś rozległa zatoka. Powierzchnia jej stopniowo malała, poziom morza się obniżał, woda ustępowała, zatoczki wypełniały się osadami. Pozostałości osad neolitycznych zaznaczają niejako zarysy dawnych zatok — a im bliżej brzegu obecnego morza, tym młodsza jest ceramika i inne przedmioty kultury ludzi z okresu neolitu — stawiając kamienie milowe na drodze rozwoju, co dostrzegają nie tylko archeolodzy, ale i geolodzy oraz oceanografowie.

Ciepła pogoda

07.02.07 (9:07 pm)   [edit]
Naczelne, z wyjątkiem kilku gatunków, łączą się w pary bez względu na porę roku. Jednak u zdecydowanej większości zwierząt zdolności rozrodcze związane są z wiosną. Ciepła pogoda stymuluje produkcję plemników u samców i komórek jajowych u samic. W tym czasie mają miejsce charakterystyczne zachowania zwierząt zwane zalotami. Mogą mieć one bardzo różnorodny charakter. Samiec głuszca słynie z głośnej pieśni godowej. Perkozy w czasie zalotów prezentują sobie wzajemnie kawałki roślin wodnych trzymanych w dziobach - ma to symbolizować zaproszenie do budowy gniazda. Są ptaki, które tańczą przed swoimi partnerami, są też takie, np. pawie, które próbują imponować upierzeniem albo osobliwymi pozami, np. ptak rajski zwisa głową w dół przed samicą. Istnieją zwierzęta, które swoich partnerów wabią charakterystycznymi zapachami - woń samicy brudnicy nieparki samiec rozpoznaje z odległości około 11 km.